Widzisz wiadomoci wyszukane dla hasa: psalm o miłości św Paweł





Temat: Thanx..

Użytkownik "dr_After"  napisał


..za wszystkie odpowiedzi pod postem "sa rzeczy na Ziemi(...)"


Tak wiele tego znowu nie było :-)


Oczywiscie, ze ten "koniec appm" o ktorym pisalem nalezy rozumiec
dlugofalowo. Nie zamierzam zrywac tego ot tak. I nie chce ;)


Może niebawem jakaś opowieść o szczęśliwej miłości? Jak kania dżdżu...


A co do zatrzaskiwania drzwi. To chyba nie nastepuje nigdy, patrząc na
wszystkie rozterki kazdego etapu związku, jakie tu mozna spotkac.


Ja dziś usłyszałam całkiem niespodziewanie "Hymn o miłości" św. Pawła i parę
banalnych piosenek o miłości. Skoro nawet święty twierdzi, że miłość
istnieje, to może ma rację...?


Choc oczywiscie zawsze mozna sobie powiedziec, ze ilosc problemow wynika
tu
z prostej arytmetyki - ilosci ludzi, ktorzy tu zaglądają.


A czasem nawet 1 człowiek = więcej niż 1 problem.

Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: ustna - miłość wszystko zwycięża
,,Nad Niemnem" Jusyna i Janek
,,Dzieje Tristana i Izoldy" zwróć uwaę na wymowę krzewu wyrastającego z grobu
Tristana
,,Zbrodnia i kara" postawa Sonii
,,Mistrz i Małgorzata"
,,Pieśń nad Pieśniami" ,,Wody mnogie nie mogły ugasić miłości i rzeki nie
zatopią jej..."
,,Hymn do miłości" św. Paweł
Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: "Hymn o Miłości" św. Pawła do Koryntian
"Hymn o Miłości" św. Pawła do Koryntian
Witam! Babka od polskiego zadała nam zadanie związane z "Hymnem o miłości"
tylko ja nie potrafię tego napisać... Jak by ktos uzyczył swojej wiedzy i
spróbował odpowiedzieć na kilka pytań:
- Jakie przymioty miłości eksponuje św. Paweł?
- Czym jest człowiek bez miłości?
- Co według św. Pawła jest priorytetem Miłość czy Mądrość?
- Jaka jest budowa utworu?

Na pytania proszę odpowiedzieć za pomocą tekstu:
www.religia.pl/admin_teksty/piasta/hymn_o_milosci.html
Z góry bardzo dziękuję za pomoc! Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: matura ustna z polskiego !
matura ustna z polskiego !
Mam temat "Na podstawie dzieł literackich różnych epok, pokaż że
miłość może być siłą budującą i niszczącą"
JAKIE MOŻE MI KOMISJA PYTANIA ZADAĆ? Jak ktoś miał ten temat niech napisze o co pytali. piszcie na maila klaudia.lodz@op.pl
wziełam takie utwory:
*Hymn o miłości Św.Pawła
*"Dzieje Tristana i Izoldy"
*"Do Trupa" Morszczyna
*"Cierpienia młodego Wertera"
*"Lalka"
*"Przedwiośnie"
*"Zbrodnia i kara" Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: POMOŻECIE??
Na kiedy masz te prace?Potrzebujesz wskazowek czy gotowca? Temat faktcznie
prosty,wiec w czym problem?
Zacznij np. od tego,czym dla Ciebie jest milosc,jak wielkie,Twoim zdaniem,jest
jej znaczenie w naszym zyciu.Nastepnie moze nieco o roznych aspektach milosci
(matczyna,braterska,oblubiencza,patriotyzm),a takze o tym,jak wiele jestesmy w
stanie poswicic dla uczucia.
W pracy mozesz wykorzystac m.in. takie utwory jak: mit o Niobe,mit o Orfeuszu i
Eurydyce,"Dzieje Tristana i Izoldy", "Hymn o milości św. Pawla", "Piesn nad
Piesniami","Romea i Julie", "Treny"J.Kochanowskiego, "Sonety do Laury","Nowa
Heloize","Zbrodnie i kare" (wplyw uczucia do Soni na metamorfoze
bohatera ), "Dziady"-cz.IV(Gustaw),"Konrada Wallenroda" i cala literature
roanyczna (bohater romantyczny rozdarty miedzy miloscia ziemska i miloscia do
ojczyzny) oraz wile innych.
na koncu podsumowanie dotychczasowch rozwazan, wnioski.Mozesz zakonczyc cytatem
A.Camus'a "Swiat bez milosci jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina,
kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i o serce olśnione
czułością".
Ufff!Duzo by jeszcze pisac,ale mam nadzieje,ze to Ci wystarczy.
Jesli masz jeszcxze jakies pytania,pisz- x_y_z85@wp.pl


Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Czy warto sie odchudzac dla faceta?
Jeżeli chcesz być traktowana dalej jak przedmiot, nie jak osoba, to masz
problem... Gdyby traktował Cię jak osobę a nie jedynie środek (zbiorniczek)
wyładowania, toby takich żądań i do tego często nigdy nie wysuwał. Po prostu Ty
go nie obchodzisz, a jedynie Twoje ciało. Czy chociaż wynosisz z tego związku
cokolwiek dla siebie wartościowego? Pomyśl, uroda stopniowo przemija, co wam
zostanie potem?! Co was będzie łączyło w przyszłości? Jego kochanki, chude jak
patyki?
Na koniec, tylko kompletny idiota przedkłada anorektyczne zdechlaki nad pełne
ciała kobiety. Ale, jak napisałem, są to sprawy trzeciorzędne. Uroda wewnętrzna
jest dużo, dużo ważniejsza, niż ta zewnętrzna... Piękna kobieta nie musi mieć
idealnego ciała, bo piękno płynie z wnętrza i jest widoczne w oczach... Ale
nawet i to jest rzecz zaledwie drugorzędna.
Przede wszystkim jeżeli nie ma miłości, to związek nie ma sensu. Jest taki hymn
o miłości św.Pawła z Tarsu. Poczytaj go, przetraw i naucz się na pamięć a
odnajdziesz szczęście, bo jest aktualny i jest wspaniałym drogowskazem. Na
pewno nauczy Cię, jak poznać prawdziwego mężczyznę wśród chłystków!
Powodzenia.
GM114 Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Jaka jest różnica między kochaniem,a zakochaniem?
Moim zdaniem miłość to jest jeszcze głębsza sprawa niż kochanie na poziomie wad
i zalet. Hymn o miłości św Pawła jest najlepszą definicją tejże (niezależnie
zupełnie od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie) i tak naprawdę prawdziwa
miłosc z zakochaniem ma naprawde niewiele, o ile nie nic, wspólnego.
Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: ślub...
nutka_77 napisała:

> Pansilesianin... najgorsze, że ja nie mam siły. Nie chce nikogo stawiać pod
> scianą. Doskonale rozumiem, że ludzie się boją bo coś przeszli i nie chce
> nikogo zmuszać do nieczego.

Oj siostra - jeśli już brakuje Ci sił, to na mój gust pierwsza oznaka, że coś
jest nie tak i zaczyna się jakis przełom. I prędzej czy później mam wrażenie, że
nie wytrzymasz takiego układu. Albo staniesz się jak warzywko żyjąc tak jak chce
twój partner, albo w końcu zaczniesz żyć tak jak chcesz - ale to może się okazać
możliwe już tylko bez niego - ale obym się mylił.


> Czasem myślę, że to próba... że Bóg chce tylko potwierdzić, sprawdzić mnie i
> tak się zawodzi że ryczę z żalu że Go zawodzę. A z drugiej strony boję się bo
> kocham i nie chce stracić tej ziemskiej miłości.

Napisane jest - Bóg jest miłością. A jeśli potrzebujesz uszczegółowienia to
poczytaj Hymn o miłości św. Pawła.


> Tak strasznie mi ciężko.

Wiem. Rozumię to. Wierz mi sam coś podobnego przechodziłem. Nie chcę się wdawać
tu na forum w dyskusje nazbyt powiedzmy - religijne. Ale jeśli chciałabyś
pogadać o tym to pisz na priv.

A swoją drogą dziwne to chyba nieco - dwóch facetów odradza Ci wspólne
pomieszkiwanie. Bracie Lajkoniku do czego to doszło. Trza chyba rzucić okiem do
metryki i w gacie coby się upewnić że my jednak chłopy





Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: przeeeeeciąg!!!
droga indio
nie odpuściłam, nie rozwodzę się, żyję sama z dziećmi,
ale pogodziłam się z tym ,że nie wszystko ode mnie zależy,
nie warto gonić, warto kochać, szczerze uczciwie,
przemyślałam: lepiej żyć złudzeniemi niż nienawiścią,

bo w kobiecie/facecie w którym się zakochaliśmy, kiedyś, było coś dobrego, coś
co nas do tej osoby przyciągnęło,

jest tyle zła, które dzieje się niezależnie od nas, pokonujmy dobrem to zło,
które jest od nas zależne,

nie robię nic gwałtownego, czekam ...
" tak więc trwają te trzy: wiara, nadzieja i miłość,
z nich zaś największa jest miłość"

cały ten hymn o miłości św. Pawła jest moim mottem życiowym

tak lepiej, łatwiej (przynajmniej mi ;-)) Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Pilnowanie połówki
Hej sloggi,ale cie pocieszyli chłopaki,nie ma co
Mysle, ze nie uniwersalnej recepty. W zasadzie wszystko zalezy od jakosci
konkretnej relacji. A jeszcze bardziej konkretnie-od zaufania.
Jesli masz odwage nazywac swoj zwiazek z nia miłością-przeczytaj Hymn o Miłości
św. Pawła. Tam jest bardzo rzeczowa i jasna odpowiedz na twoje pytanie
Pozdrawiam
Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: K a t e d r a na ul. Aleksandra
vieera - moim zdaniem jestes wspolczesnym faryzeuszem (a moze faryzeuszem w
spodnicy) ktory osadza innych. "Nie sadzcie abyscie nie byli sadzeni" Widac ze
glupota ludzka nie zna granic! Sama skazujesz sie na sad i potepienie. Bardzo
prosze abys nie generalizowala kiedy piszesz o duchownych Kosciola
Starokatolickiego w Polsce, poniewaz mozesz i KRZYWDZISZ wielu oddanych ludzi w
Tym Kosciele. Moim zdaniem powinnas przeczytac Hymn do milosci sw. Pawla i
wedlug niego zrobic porzadny rachunek sumienia! "a wszelkie zlo nawet niech nie
bedzie wymawiane posrod was" widac jakiego ducha w sobie masz i napewno nie
jest to duch Chrystusowy, poniewaz On nie potepia i nie osadza. Kim ty jestes
ze stawiasz sie w miejscu Pana Boga?! Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: K a t e d r a na ul. Aleksandra
Gość portalu: prezb. napisał(a):

> vieera - moim zdaniem jestes wspolczesnym faryzeuszem (a moze faryzeuszem w
> spodnicy) ktory osadza innych. "Nie sadzcie abyscie nie byli sadzeni" Widac ze
> glupota ludzka nie zna granic! Sama skazujesz sie na sad i potepienie. Bardzo
> prosze abys nie generalizowala kiedy piszesz o duchownych Kosciola
> Starokatolickiego w Polsce, poniewaz mozesz i KRZYWDZISZ wielu oddanych ludzi w
>
> Tym Kosciele. Moim zdaniem powinnas przeczytac Hymn do milosci sw. Pawla i
> wedlug niego zrobic porzadny rachunek sumienia! "a wszelkie zlo nawet niech nie
>
> bedzie wymawiane posrod was" widac jakiego ducha w sobie masz i napewno nie
> jest to duch Chrystusowy, poniewaz On nie potepia i nie osadza. Kim ty jestes
> ze stawiasz sie w miejscu Pana Boga?!

"Ksiądz" Kazimierz D., homoseksualista czynny, podejrzewany o udział w homogwałcie na kleryku dał głos. Czy "ksiądz" wie, że "księdza" święcenia są nieważne, bo "biskup" Kordzik nie ma ważnej sukcesji apostolskiej? Ważną sukcesję miał biskup Kolm, ale on siedzi w pierdlu za pedofilię (gwałcił dzieci w pomieszczeniach "Kościoła" Starokatolickiego w Markach k.Wawy). Pozdro dla "wspólnoty" z ulicy Aleksandra 9. Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: czy taka miłość jest możliwa???

Wiatm wszystkich:)

Tak sobie ostatni myslę, a raczej wczoraj jak czytałam sobie posty, czy taka
miłość o jakiej pisze św. Paweł jest możliwa, jak napisałam najlepiej słowo
"miłość" zastąpić własnym imieniem i już dowiecie sie jak trzeba kochac
drugą osobę - tylko czy to jest możliwe??????

Hymn o miłości  św. Paweł

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
    a miłości bym nie miał,
    stałbym się jak miedź brzęcząca
    albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
    i znał wszystkie tajemnice,
    i posiadał wszelką wiedzę,
    i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
    a miłości bym nie miał,
    byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
    a ciało wystawił na spalenie,
    lecz miłości bym nie miał,
    nic bym nie zyskał.
 Miłość cierpliwa jest,
    łaskawa jest.
    Miłość nie zazdrości,
    nie szuka poklasku,
    nie unosi się pychą;
 nie dopuszcza się bezwstydu,
    nie szuka swego,
    nie unosi się gniewem,
    nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
    lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
    wszystkiemu wierzy,
    we wszystkim pokłada nadzieję,
    wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
    [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
    albo jak dar języków, który zniknie,
    lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
    po części prorokujemy.
 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
    zniknie to, co jest tylko częściowe.
1Gdy byłem dzieckiem,
    mówiłem jak dziecko,
    czułem jak dziecko,
    myślałem jak dziecko.
    Kiedy zaś stałem się mężem,
    wyzbyłem się tego, co dziecięce.
 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
    wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
    Teraz poznaję po części,
    wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
    z nich zaś największa jest miłość.

I cio podobało się?????

Ania

Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: kobity i facety...
To nie Pieśń nad Pieśniami Svolo
to hymn do miłości św. Pawła - (1 Kor 13,1-13)
A Pnp to np. ......O jak piękna jesteś, jakże wdzięczna, pełna rozkoszy!
Postać twoja wysmukła jak palma, a piersi twe jak grona winne..." (Pnp7,7-8) Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Miłość a grzechy
"Miłość łaskawa jest"/Hymn o miłości św.Paweł/ Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Zabawa dla Tri
Tak, Kaś. To jest definicja dobrego człowieka, dobrego zachowania. Nic nowego
nie wymyślimy. Hymn o Miłości św Pawła i "kochaj, i czyń co chcesz" św
Augustyna. To razem jest wskazówka. Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Prezydent się śmiał, bo arcybiskup mówił po ang...
a od ciebie już nie powinien?Za wysokie wymagania?
sturmpioniere napisał:

> Nie jesteśmy zakompleksieni, po prostu wytykamy zwykłe chamstwo i brak dobrego
> wychowania u człowieka, który piastując taki urząd jak Prezydent RP powinien by
> ć
> wzorem do naśladowania.


Proszę, to chamstwo zwykło się zwalczać SUPERchamstwem - dziwnie faryzejska
metoda. Poczytaj posty tobie podobnych, choćby na tym forum.


> Niestety jest wzorem, ale buractwa. Pamiętacie, jak
> kiedyś błysnął próbując poprawiać translatora, który przetłumaczył słowo
> "holenderski" na "dutch" - a prezydent na to; "A nie netherlands?"


Znajomość języków czynisz wyznacznikiem dobrej lub złej prezydentury? To
poczytaj sobie Hymn o miłości św. Pawła (znasz chyba?):

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący".

A cymbałów na tym forum nie brakuje i to z biegłą znajomością angielskiego, ale
słabą polskiego, zwłaszcza w pisowni, ale i w mowie prawdopodobnie też, sądząc
po stylu.

A co sądzisz o "mężu stanu", który po pijaku łaził po grobach pomordowanych w
Katyniu polskich oficerów, do samochodu właził przez bagażnik, a z sejmu uciekał
po drabinie?
To nie buractwo?


Albo o "mężu stanu", ba, dzisiaj nawet europejskim "mędrcu", który wyzywa i
obraża wybranego demokratycznie prezydenta, innemu podaje nogę zamiast ręki,
który mówi tak "wielowątkowo", że tłumacze dostają palpitacji serca, a i sami
Polacy nic z tej mowy nie kapują.
To nie buractwo? Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Prezydent się śmiał, bo arcybiskup mówił po ang...
> Proszę, to chamstwo zwykło się zwalczać SUPERchamstwem - dziwnie faryzejska metoda. Poczytaj posty tobie podobnych, choćby na tym forum.

Jak widzę, nie jesteś w stanie przyczepić się do mojego posta, starasz się więc zasłaniać wypowiedziami innych osób, które to wypowiedzi są tak samo chamskie jak moja. Rozumiem, że wytykanie (w kulturalny sposób) złego zachowania głowy państwa jest SUPERchamstwem. Gratuluję.

>Znajomość języków czynisz wyznacznikiem dobrej lub złej prezydentury? To poczytaj sobie Hymn o miłości św. Pawła (znasz chyba?)

Znowu nie trafiłeś. W poście nie odnosiłem się do tego, czy prezydentura Lecha Kaczyńskiego jest zła, czy dobra. Natomiast poprawianie tłumacza, który nie popełnił błędu, naraziła prezydenta tylko i wyłącznie na śmieszność. I w tym kontekście nasza głowa państwa się totalnie skompromitowała.

> A cymbałów na tym forum nie brakuje i to z biegłą znajomością angielskiego, ale słabą polskiego, zwłaszcza w pisowni, ale i w mowie prawdopodobnie też, sądząc po stylu.

Zgadzam się w zupełności, ale co to ma do rzeczy?

> A co sądzisz o "mężu stanu", który po pijaku łaził po grobach pomordowanych w Katyniu polskich oficerów, do samochodu właził przez bagażnik, a z sejmu uciekał po drabinie? To nie buractwo?

Dla Twojej wiadomości łażenie po grobach w stanie nietrzeźwości to nie buractwo, to chamstwo i żenada. Tylko po raz kolejny przypominam, artykuł, a więc i dyskusja traktuje o czymś zgoła innym.

> Albo o "mężu stanu", ba, dzisiaj nawet europejskim "mędrcu", który wyzywa i obraża wybranego demokratycznie prezydenta, innemu podaje nogę zamiast ręki, który mówi tak "wielowątkowo", że tłumacze dostają palpitacji serca, a i sami Polacy nic z tej mowy nie kapują.
To nie buractwo?

No to pobawię się Twoją formą dyskusji: A co powiesz o prezydencie, który nazywa dziennikarkę "małpą w czerwonym", inną wyzywa od agentów bezpieki, kończy znajomość z wszystkimi poprzednimi szefami polskiej dyplomacji, ponieważ odważyli się skrytykować politykę zagraniczną prezydenta, przyjmuje milczeniem obrazę swojej małżonki, wykonuje wulgarne gesty wobec prezydenta Francji, przekręca nazwiska piłkarzy, trenera, myli Herberta z księdzem Twardowskim, wyśmiewa angielski premiera RP choć sam ma problemy z językiem ojczystym. To nie jest buractwo?

Tylko jak widzisz, taka dyskusja nie ma sensu. Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Wiara, nadzieja, milosc...
Witajcie,

ostatnio obiecalam Lilce, ze zaczne temat o Bogu, wierze... postanowilam
jednak wyslac ten post na grupe. Byc moze ktos z Was ma swoje cenne
przemyslenia, moze wciaz szuka, byc moze zagubil sie, zrezygnowal... Mam
nadzieje, ze komus ten post pomoze uporzadkowac mysli... a przy okazji mnie.

Napisanie go jest dla mnie wielkim wyzwaniem, przelamaniem pewnej bariery...
Sprawa wiary jest dla mnie bardzo osobista a obawiam sie pisania o sobie na
forum... Niezly ze mnie cykor, ale postanowilam, ze bede przelamywac swoje
zahamowania :)

Kazdego dnia, spogladajac w niebo, dziekuje Bogu za Jego dzielo stworzenia,
za piekno otaczajacego mnie swiata, za wiatr, chmury, za ludzi, nawet jesli
sa moimi wrogami, bo dzieki nim ucze sie wyrozumialosci... caly czas ucze
sie kochac ludzi z ich wadami i dla ich wad, bo przeciez nie jest trudno
kochac swoich przyjaciol. Codziennie dziekuje Bogu za wszystkie chwile,
ktore dal mi przezyc (nie tylko za dobre, lecz *wszystkie*, przykre
wydarzenia udoskonalaja nas...) i ktore jeszcze sa mi dane... Nie wiem, ile
ich jeszcze jest, ale czy to wazne? Dziekuje za sam fakt, ze jestem, ze moge
kochac, dawac... Zycie ludzkie jest wystarczajaco pieknym cudem. Nie
doceniamy przykrych chwil, a przeciez bez niech nie znalibysmy szczescia...

Czerwiec byl dla mnie czasem proby... cierpliwosci, wytrwalosci, sily...
Wtedy Bog byl dla mnie oparciem. Wielu ludzi w trudnych chwilach, gdy
przychodzi choroba, pyta sie 'dlaczego ja??', spotkalam sie z tym w
szpitalu. Nauczylam sie nie zadawac tego pytania. Nauczylam sie, ze
wszystko, co mnie spotyka, ma sens, mimo, ze czesto nie wiemy, jaki, wydaje
nam sie, ze zlo nie moze przyniesc niczego dobrego...

Od kilku juz lat prosze Boga jedynie o dwa dary (przynajmniej dla siebie):
milosci i madrosci. Wiem, ze sama nie jestem w stanie tego osiagnac, bez
Jego pomocy... jakis czas temu uzmyslowilam sobie, ze NIE KOCHAM BOGA. Bo
nie potrafie, nie znam Go... Dlatego prosze Go o milosc, o pomoc, o sile do
znoszenia wyrzeczen, do poswiecen...

Chcialabym byc dla ludzi taka mala latarnia na drodze ich zycia... Ale wiem,
jak wiele mi brakuje, dlatego moim przewodnikiem jest 'Hymn do milosci' sw
Pawla. Dla mnie najwazniejsze jest to, ze staram sie ulepszac, pracuje nad
soba, a nie to, jaka jestem...

Nauczylam sie nie prosic, zeby bylo 'tak a tak', tylko prosic o sile do
zniesienia tego, co 'zapisane w gwiazdach'. Zreszta, jakze moglabym prosic o
cokolwiek majac tak wiele? A uwazam siebie za niezwykla szczesciare, juz
chociazby przez sam fakt, ze zyje :) Nie lubie odmawiania paciezy,
zwlaszcza, jesli nawet nie potrafie skupic sie na tym, co mowie, raczej jest
to spontaniczne westchnienie, podziekowanie Bogu...

Wiem, ze moja wiara jest slaba, czlowiek sam nigdy nie zdola dojsc do Boga,
ciagle mam wahania; na temat Nieba, czyli Raju, Piekla, aniolow... Ale 'POKI
CZLOWIEK BLADZI, POTY SZUKA'

I na koniec jeszcze wiersz mojego kolegi (wymuszony, musielismy napisac
modlitwe do Aniola Stroza ;), dla podsumowania:

Aniele Strozu pozwol mi bladzic
Lecz niech nie zwatpie, ze jest jakis cel
Aniele Strozu pozwol mi stracic,
Ale niech znajde po dwakroc wiecej.

Zamroz ogien, przez ktory przyjdzie mi isc
Ogrzej zimne spojrzenia ludzi
przeprowadz mnie przez cale istnienie,
A gdy czas przyjdzie, na druga strone,
Czymkolwiek by ona nie byla.

pzdr,
siarka

Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Wiara, nadzieja, milosc...

ostatnio obiecalam Lilce, ze zaczne temat o Bogu, wierze...


obiecalas mi ten temat na priva :-)))) wiec teraz na mnie nie zrzucaj... a w
sekrecie powiem Ci ze tez sie boje niemniej niz Ty :-))))) To jest naprawde
trudne... bo ciezko przekonac kogos slowami, nawet najpiekniejszymi... A
zyciem przez siec swiadczyc sie raczej za bardzo nie daje :-)

[o pieknie swiata, dziekowaniu, sorry.. ale musze ciac :-))) to zboczenie
zawodowe ;-)]
Wiesz... tak szczerze Ci powiem ze wydaje mi sie ze jestes blizej Boga niz
moze Ci sie wydawac :-))) W kazdym razie uwazam ze to co napisalas jest
pieknym swiadectwem :-)


Czerwiec byl dla mnie czasem proby... cierpliwosci, wytrwalosci, sily...
Wtedy Bog byl dla mnie oparciem. Wielu ludzi w trudnych chwilach, gdy
przychodzi choroba, pyta sie 'dlaczego ja??', spotkalam sie z tym w
szpitalu. Nauczylam sie nie zadawac tego pytania. Nauczylam sie, ze
wszystko, co mnie spotyka, ma sens, mimo, ze czesto nie wiemy, jaki,
wydaje
nam sie, ze zlo nie moze przyniesc niczego dobrego...


A jednak potem sie okazuje ze moze... nie jestesmy w stanie pojac jak
dziwnie to wszystko sie uklada... a jednak jest dobrze :-))) Moze to jest
wlasnie takie piekne :-))))


Od kilku juz lat prosze Boga jedynie o dwa dary (przynajmniej dla siebie):
milosci i madrosci. Wiem, ze sama nie jestem w stanie tego osiagnac, bez
Jego pomocy... jakis czas temu uzmyslowilam sobie, ze NIE KOCHAM BOGA. Bo
nie potrafie, nie znam Go... Dlatego prosze Go o milosc, o pomoc, o sile
do
znoszenia wyrzeczen, do poswiecen...


Wiesz... "Proscie a bedzie wam dane" :-)))))) Ja *wierze* :-))) ze
dostaniesz to o co prosisz :-)) Wiesz... ja tez nie wiem czy moge powiedziec
ze kocham Boga... na pewno bardzo tego pragne, ale nie jestem w stanie
odwzajemnic tej Milosci ktora On mnie obdarza, tego co czuje kazdego dnia...
Wiem ze jestem slaba, ze upadam - ale wiem tez ze On mimo to mnie kocha... i
to jest takie niesamowite :-)))


Chcialabym byc dla ludzi taka mala latarnia na drodze ich zycia... Ale
wiem,
jak wiele mi brakuje, dlatego moim przewodnikiem jest 'Hymn do milosci' sw
Pawla. Dla mnie najwazniejsze jest to, ze staram sie ulepszac, pracuje nad
soba, a nie to, jaka jestem...


Bo to JEST najwazniejsze :-) Nie myli sie tylko ten, ktory nic nie robi, a
nie upada ten kto stoi w miejscu - a z kazdego bledu i upadku mozemy co
najmniej wyniesc jakies wnioski na przyszlosc :-)))


Nauczylam sie nie prosic, zeby bylo 'tak a tak', tylko prosic o sile do
zniesienia tego, co 'zapisane w gwiazdach'. Zreszta, jakze moglabym prosic
o
cokolwiek majac tak wiele? A uwazam siebie za niezwykla szczesciare, juz
chociazby przez sam fakt, ze zyje :) Nie lubie odmawiania paciezy,
zwlaszcza, jesli nawet nie potrafie skupic sie na tym, co mowie, raczej
jest
to spontaniczne westchnienie, podziekowanie Bogu...


Bo modlitwa spontaniczna jest najpiekniejsza - tak jak dziecko - przeciez
mamy byc jak dzieci - tez nie czeka to wieczora zeby podziekowac ojcu ze go
wezmie do wesolego miasteczka albo kupi loda, prawda - dziekuje od razu. A
kiedy jest mu zle, tez idzie od razu zeby tata pocieszyl i przytulil... I
smiejcie sie, ale ja lubie np. Arke Noego z tymi ich prosciutenkimi
piosenkami. Wlasnie dlatego ze sa takie proste, ze w taki sposob przekazuja
to co wazne :-)))


Wiem, ze moja wiara jest slaba, czlowiek sam nigdy nie zdola dojsc do
Boga,
ciagle mam wahania; na temat Nieba, czyli Raju, Piekla, aniolow... Ale
'POKI
CZLOWIEK BLADZI, POTY SZUKA'


Ale "kto szuka ten znajduje" :-)))))


I na koniec jeszcze wiersz mojego kolegi (wymuszony, musielismy napisac
modlitwe do Aniola Stroza ;), dla podsumowania:


moze wiersz byl wymuszony... ale szczerze mowiac dla mnie byl piekny :-)

Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: ŻYDOWSKA TRADYCJA
Do D_nutki o całokształcie wszechrzeczy
d_nutka napisała:

> Drogi tyu!
> Czyżbym niechcący stała się komunistką?
> Ta etykietka mi się nie podoba, a Marksa nigdy nie czytałam.

...po czym stanowisko swe uzasadniła.


D_nutko Miła Moja!
Wyobraź sobie, że przewidziałem Twoją reakcję!
I m.in. WŁAŚNIE dlatego napisałem, co napisałem, by wykazać z JAK RÓŻNYCH ŹRÓDEŁ
można czerpać TE SAME PRAWDY. Bo w meritum tego, co opisałaś - a w czym ja
przyznałem Ci rację - chyba po lekturze mojego postu nie zwątpiłaś tylko dlatego,
że Marks doszedł do wniosków podobnych? (Tak, ten sam Marks, od "Kapitału"!)

Druga kwestia - teoria a praktyka.
Opisujesz PRAKTYKI komunizmu: subotniki, rok 1970 na Wybrzeżu. Masz rację. Czy
jednak w TEJ dyskusji o TĘ rację chodzi? Dyskutując z Tobą o Biblii - nieważne,
czy będzie to Księga Koheleta, czy Genesis, czy moje ukochane fragmenty: PnP i
Hymn o Miłości św. Pawła - czy użyję, jako kontrargumentu wobec treści Biblii,
haniebnych działań Inkwizycji, krucjat, czy konkwisty w Ameryce?
Dzieło jest DZIEŁEM! Autor - oddając je ludzkości traci nad nim władzę. Od
momentu opublikowania go - KAŻDY, nawet zbrodniarz, może powołać się na nie, by
uzasadnić swoje działania. Tak bywało i z Biblią...
Co nie znaczy, że "Kapitał" itp, to dzieła, przed którymi trzeba padać na kolana.
Ale - odróżnijmy literaturę od praktyki, zwłaszcza tej haniebnej, a NIE BĘDĄCEJ
bezpośrednią realizacją zapisów literatury. Marks: opisał np. prawo cykliczności
rozwoju w kapitalizmie - historia przyznała mu rację. Opisał prawo pierwotnej
kumulacji kapitału - znacznie później ktoś (czy nie Rockefeller?) powtórzył je w
żartobliwej formie mówiąc, że pierwszy milion dolarów bezwzględnie trzeba ukraść,
następne - ewentualnie można zarobić uczciwie. Itd. Natomiast jego wizje
społeczne okazały się w dużym stopniu utopią, co więcej - NAD NIMI stracił
panowanie (zwłaszcza po śmierci ) w największym stopniu: wizje, to tylko
wizje, nie prawa ekonomii.
Na Marksa powoływał się Stalin, Hitler - na Nietsche'go. Czy twórcy mieli to
przewidzieć - i NIE TWORZYĆ?! Czy brak pewnych dzieł uchroniłby ludzkość przed
zbrodniami?

Tylokrotnie zadawałaś mi - i nie tylko mnie - pytania, często bardzo ważkie,
wręcz egzystencjalne... Teraz ja Ci zadałem podobne.

Co o tym wszystkim sądzisz?

Pozdrawiam!
Twój tyu


P.S. Widzę też, że - podobnie, jak ja - lubisz przyznawać ludziom rację (wbrew
temu, co tylekroć mówiłaś o swojej postawie "na nie" ) ) - i to OBU stronom
dyskusji. Może rzeczywiście - podejście Miriam i moje do kwestii: jak należy
rozumieć "święto na co dzień" (to oczywiście skrót myślowy), to dwie strony tego
samego medalu? I że cząstkowe racje stron składają się na tę ogólną, pogłębioną?

)
Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: Zbiorowy blog czyli piętnolina
13-06-2007  o godz. 23:44 Ewa Pocierznicka napisała:


| (bo "Przemiany" Poniedziałkiem oblizującym gołą Ostaszewską się nie
| bronią) , a "Trzech muszkieterów" przy "Beyond the valley of the
| dolls" to niemal "Makbet" Orsona Wellesa.
| "Anakondę" widziałem, "...głębię" też i wandamy też. Wiem, co mówię.
| Naprawdę Złe Kino to jest Naprawdę Złe Kino, a nie tylko to, co się
| komuś z jakichś powodów nie podoba :-))

Czym się broni "Anakonda"? Zadkiem Lopezowej? Czym się bronią
"Szczęki" 3 i 4 pomijając dużą ilość zębów rekina? I ile razy widz
musi walnąć głową w ścianę podczas seansu żeby zakwalifikować film
jako Wybitnie Zły?


Jeżeli widz wybiera "Egzorcystę początek" "Szczęki" 3, 4 i Rocky'ego
XXXIV i spodziewa się, ze będzie to coś do obejrzenia, to sam sobie
jest winien. To są rzeczy "z definicji" do chrzanu, robione tylko i
wyłacznie po to, żeby zarobić, nikt tam nawet nie udaje, że kręci
film, robi sztukę czy co tam. Czysty biznes na znanym i lubianym
motywie - i to nienajwyższych lotów.
Kino marne to jeszcze nie kino naprawdę złe. Podobnie jak kino nudne.
Kinem marnym są produkcje w stylu "Anakondy", gdzie się drugoligowi
aktorzy bawią w drugoligowy film, poświęcono trochę kasy na efekty,
dołożono w dialogach dwa mesydże i siedem tekstów "Hahaha, jestem z
książek MacLeana" i teraz próbuje się to sprzedać "bo skoro popularna
lasia i dwóch znanych chłoptysiów w tapatach, ten film o pociągu się
sprzedał, to może i to pójdzie?". To jest kino marne.
Kinem marnym (w kwadrancie nudy) mogą być także filmy "konwencyjne",
które z założenia trzymają się granic gatunku i poza nie nie wychodzą.
Hongkongijskie produkcje hu!ha!kopcios! są takie, bo takie mają być, a
nie inne. Innych nikt nie chce. Chce takie. W sumie Bollywood też jest
konwencyjne. Polskie seriale obecne też. Klatka, ściana, ani kroku w
żadną stronę. Konwencja. Wandam - mimo psudointelektualnych min - to
też konwencja jednak. I każdy, kto wandamy ogląda, robi to na własne
życzenie, ze świadomością i po odejściu od kasy... Chociaż ten film z
Coloseum i Rurką na łańcuszku... To już chyba było Naprawdę Złe.

I jest jeszcze kino nudne i to są "Młode strzelby" np. Niby
scenariusz, niby aktorzy, niby nawet reżyser, a tak se człowiek
siedzi... siedzi... patrzy... po pół godzinie nie wie, na co... po
dwóch godzinach nie pamieta, że widział...

I jest Kino Naprawdę Złe...
A kino naprawdę złe jest wtedy, kiedy z ekrany leje się oleista kicha,
kiedy dialogi raz za razem wciskają w fotel nadęta głupotą i próbą
udzielenia odpowiedzi na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę,
kiedy aktorka o potencjale lodówki gra trotuarówkę metodą Lady Makbet,
kiedy nie ma forsy na efekty, więc mamy przede wszystkim keczup i
wieprzowinę (ale mało, bo droga) trzeba nadrabiać ambicją i okrzykami.
Kino Naprawdę Złe jest wtedy, gdy nawetnietrzecioligowy reżyser i
wyzejniżczwartoligowy scenarzysta biorą się za robienie z
definicji"Wielkiej Sztuki", kiedy chcą nakręcić Dzieło, o wszystkim
naraz, kiedy stężenie mesydżu na linijkę dialogu wynosi jeden koma
trzy, kiedy ów mesydż słowny nie wystarcza i trzeba dołożyć Spojrzenia
albo i Okrzyk, kiedy nawet konwencja ucieka z plany z wrzaskiem, kiedy
metodą pogłębiania psychologicznego postaci staje się odpowiadanie na
pytanie na pytanie "wolisz ogórkową czy krupnik?" tekstem "czy pan
widział kiedyś moooorze, morze przejrzyste?" , kiedy w dodatku jeszcze
czasem w to wszystko wplata się Misję Dziejową i Losy Umęczonego
Narodu lub Uciśnionej Mniejszości... I kiedy Radziwiłowicz w swo-im
sty-lu skan-du-jąc i po-trzą-sa-jąc dra-ma-tycz-nie koń-czy-na-mi
mówi, że "tak da-lej nie mo-że być, czy ty te-go nie ro-zu-miesz, że
ka-nap-ki trze-ba no-sić w wo-recz-kach??", a partnerka odkrzykuje mu
histerycznie "Ja już nie mogę, rozumiesz? Nie mogę! To boli, to tak
cholernie boli... " i łkając zdradza go ze starą Kleczkowską albo
centralą szpiegowską. I kiedy film kończy się pląsaniem głównych
bohaterów wsród strumyczków i kwiecia łąk, a lektor z offu czyta "hymn
o miłości" św. Pawła (scena autentyczna, a w dodatku jedno z bohaterów
cudem właśnie odzyskało władzę w nogach. Any questions?).
I tak by można do jutra.

Więc, Wiedźma, obejrzyjcie Wy wymienione przeze mnie filmy Russa
Meyera albo "Przemiany" Barczyka, porównajcie z "Młodymi strzelbami"
naprimier czy innym smokiem i zrozumcie: "Po sezonie" z Niemczykiem
jest słabe. Kochankowie z Marony" z Gruszką są nudni (no, niektóre
fragmenty są troszkę ciekawsze. Ale fragmenty Gruszki, a nie filmu
:-)). "Wiedźmin" jest Zły. A "Rh plus" - Naprawdę Zły. Widziałaś "Rh
plus"? Obejrzyj, obejrzyj...
                           /na stronie/
                            mwahahahaha!
...i doceń "Anakondę" :-)


Plasającą Hertę w preclach widziałam, widziałam też "Pannę
dziedziczkę". Powiem więcej, widziałam nawet "Słoneczny patrol" i
"Beverly Hills 90210".


No, to nie są najlepsze kwalifikacje na krytyka filmowego :-)))

Przejrzyj reszt postw z wtku



Temat: czy katolicy maja szanse na zbawienie?
> Dlaczego sądzisz ,że Boga nie da się przedstawić za pomocą pojęć dostępnych
> człowiekowi?
jejku.... no można próbować ale trzeba sobie zawsze zdawać sprawe z tego ze
cokolwiek na temat Boga wiemy to jest to nieskończenie mniej niż mrówka może
wiedzieć o człowieku.... jest to dla mnie tak oczywiste że dziwie sie że może
to być kwestią dyskusyjną dla kogokolwiek. Zresztą co mówić o Bogu kiedy
człowiek nie zna nawet samego siebie....
A to że Boga należy poznawać mimo wszystko to z tym sie zgadzam od początku.

> Natomiast twoja wypowiedż ,że bardziej można powiedziec kim On nie
> jest ,dlaczego tak uważasz?
no weżmy np hymn o miłości Sw. Pawła... zobacz jak on opisuje miłość ... więcej
używa określeń czym ona NIE jest ,czego Nie robi, czego sie Nie dopuszcza.... a
właściwie w tym hymnie słowo miłość można zastąpić przez Bóg, prawda? Bo Bóg
jest Miłością...

> Bóg nie jest konglomeratem wielu części jak sądzisz i jak uczą cię w kościele.
co? przepraszam jakim znowu konglomeratem?

>Męża i żonę też łączą więzy miłości,stanowią "jedno ciało" ,ale nikomu
> nie przyjdzie do głowy,by uważać ich za coś połączonego.Stanowią oni odrębne
> osoby o swoim charakterze i osobnych cechach.Im dłużej ze sobą
przebywają ,tym
> bardziej się kochają /przynajmniej tak powinno być/ tym bardziej upodabniają
> się do siebie nawzajem.Ale zawsze są odrębnymi różymi osobami.
Tajemnica Trójcy Swietej to jest tajemnica doskonałej miłości...podkreślam
doskonałej i nieskończonej... Widać to chociażby na przykładzie małżeństwa...
właśnie: małżonkowie są jednością i oboje są ludzmi...- I to sie dzieje w
niedoskonałej ludzkiej miłości. Natomiast u Boga Jest to nieskończenie
doskonalsze: Syn, Ojciec I Duch swięty stanowią jedność a jednocześnie są
odrębnymi Osobami - tak jak to przedstawiłąs na przykładzie małżeństwa.
Ojciec , Syn I Duch św to nie jest jedna Osoba ale jeden Bóg!
Tak na marginesie: ja nie twierdzę że potrafie to sobie wyobrazić ale ponieważ
Bóg tak Siebie objawia to po prostu Mu wierzę...

>Jak podaje Biblia Jezus miał
> początek i był moment ,gdy zaczął istnieć.Był pierwszym stworzeniem Boga,jego
> pierworodnym,czyli pierwszym synem,oraz jednorodzonym czyli stworzonym
> bezpośrednio przez samego Boga.Był zatem czas,gdy istniał sam Bóg.Tak uczy
> Biblia.Ja nie wdaję się w polemiki filozofów twierdzących że tak byc nie
> mogło.Biblia zas to potwierdza.Psalm 90:2
> W Biblii jest piękny werset,że Bóg stworzył wszysko ,także swego Syna.
> Objawienie 4:11
> Objawienie 3:14
> Zaś Syn był "początkiem stworzenia Bożego" -jego pierwszym dziełem.
> Przysłów 8:22
No to sprawdźmy:
Ps 90:2
"Zanim góry narodziły się w bólach, nim ziemia i świat powstały, od wieku po
wiek Ty jesteś Bogiem."
Nie wiem czy o ten wers Ci chodziło, jeśli tak to oświeć mnie gdzie w nim mowa
o Jezusie jako o stworzeniu....

dalej
Ap 4:11
"Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty
stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone."
Znowu nie wiem gdzie tu szukać dowodu na to że Chrystus nie jest Bogiem...
Bóg Ojciec jest stwórcą wszystkiego, Syn jest Zbawicielem a Duch uświęcicielem-
takie "funkcje" przypisuje się poszczególnym Osobom Boskim wobec człowieka i
świata... Nie ma tu żadnej sprzeczności...Poza tym nieco dalej jest napisane:
Ap 5:13
" A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na
morzu, i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: Zasiadającemu na
tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!"
Załóżmy przez chwilę że Jezus rzeczywiście nie jest Bogiem.... czy Autor nie
umiejscowiłby Go wtedy po stronie tych "wszystkich"- po stronie "wszelkiego
stworzenia" które oddaje chwałę "Zasiadającemu na tronie"??? Tymczasem Jezus-
Baranek jest tym który tę chwałę (te samą która przysługuje Bogu) odbiera- na
wieki....

dalej,
Ap 3:14
"Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i
prawdomówny, Początek stworzenia Bożego"
Tak, Chrystus gdzie indziej mówi wprost
Ap 1:17
" Jam jest Pierwszy i Ostatni"
Pare wersów wcześniej czytamy:
Ap 1:8
"Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi,
Wszechmogący."

"Alfa i Omega" mówi Wszechmogący Bóg, "Pierwszy i Ostatni" mówi Chrystus....-
wnioski pozostawiam Tobie.

dalej,
Prz 8:22
"Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna"
też nie wiem co ma ten wers do rzeczy, przecież mamy tu doczynienia z poetyckim
uosobieniem Mądrości Bozej....

>I Koryntian 11:3 jest tam mowa o zasadzie
> zwierzchnictwa męża nad żoną,Chrystusa nad mężczyzną i Boga nad Chrystusem.
no właśnie chocby to powinno dac Ci do myślenia bo czy mężczyzna jest w czymś
wyższy od kobiety??? jest lepszym stworzeniem Boga niż kobieta?

>Wielokrotnie podkreślał,że jest sługą Boga,że przyszedł wykonywać wolę
> Boga nie swoją własną,że nic nie mówi od siebie,tylko to,co go Ojciec nauczył.
> Czy nie jest to związek zależności?
ależ jest! A oczekiwałabyś żeby Osoby Boskie działały niezależnie od siebie???
Wola Ojca jest wolą Syna...bo są Oni Jednością...

>To poświadcza,że Ojciec i Syn
>
> to dwie różne osoby.
Tak! to dwie różne Osoby i jeden Bóg- tyle razy już to mówiłam...


Przejrzyj reszt postw z wtku